Edycja XI

W tym roku pragniemy udzielić wsparcia małemu Kubie Chrabańskiemu, który cierpi glejaka mózgu. Chłopiec dzielnie walczy ze swoją chorobą. Jest po licznych zabiegach chemioterapii. Rodzice starają się zapewnić mu jak najlepszą pomoc medyczną, która niestety wymaga sporych nakładów finansowych. Znając jego sytuację postanowiliśmy zorganizować zbiórkę publiczną na leczenie. Wierzymy, że uda nam się wspólnie zebrać środki finansowe, które pomogą mu w walce z tym nierównym przeciwnikiem.

kuba-chrabanski2

Kubuś przyszedł na świat 6. sierpnia 2006 roku jako zdrowe i radosne dziecko. Około drugiego roku życia zauważono nieprawidłowości w jego rozwoju. Kuba jest hospitalizowany w szpitalu wojewódzkim w Łodzi gdzie lekarz popełnia  dramatyczny błąd, pomyłkę, która kosztuje rodzinę bardzo wiele, bo zdrowie a może nawet życie ich jedynego dziecka. Pani doktor neurolog, wówczas istniejący już guz opisuje jako zwapnienie z zaleceniami dalszej rehabilitacji – niestety nie daje ona rezultatów – jest gorzej, a lekarze nie widzą potrzeby robienia rezonansu. Ten stan trwa rok, guz rośnie… Dzięki życzliwości zupełnie dobrych ludzi udaje się zrobić wreszcie rezonans głowy.

17 sierpnia 2009 świat rodziny Chrabańskich się zawalił, legł całkowicie w gruzach. Diagnoza brzmi – nowotwór mózgu tzw. glejak skrzyżowania nerwu wzrokowego, który rozrósł się do pnia mózgu. W Centrum Zdrowia Dziecka powiedziano, że będzie tylko źle, że guz jest za duży, nieoperacyjny, że trzeba liczyć się z najgorszym. Liczy się każdy dzień, każda chwila… Choroba pojawiła się nagle i zburzyła cały spokój życia państwa Chrabańskich.

DSC01375Od sierpnia 2009 r. Kuba rozpoczął chemioterapię w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Wbrew wszystkim pesymistycznym diagnozom, guz małymi kroczkami zaczął się kurczyć. Po 14 miesiącach leczenia chemioterapią uzyskano sporą remisję, guz się zmniejszał, obrzęk zniknął, nie było komórek nowotworowych, zakończono zatem leczenie onkologiczne. Ucisk guza spowodował jednak poważne uszkodzenia u Kubusia: utratę wzroku na lewo oczko, niedowład lewej rączki i nóżki, zaburzenia równowagi, a co za tym idzie problemy z chodzeniem, w związku z czym konieczna była intensywna rehabilitacja. Życie powoli wracało do normy. Kubuś poszedł do przedszkola, każdego dnia robił postępy, rehabilitacja przynosiła coraz lepsze efekty…

We wrześniu 2013 kontrolny rezonans głowy pokazał, że guz powiększył się dwu-trzykrotnie – jest tak rozległy, że lekarze nie są w stanie określić jego prawdziwych rozmiarów. Rozpoczęto kolejny etap walki, który jest już niestety mniej optymistyczny. Po 9 miesiącach leczenia chemioterapią nie ma efektów, guz uodpornił się na leczenie cytostatykami. Operacja i radioterapia nie wchodzą w grę, ponieważ guz jest za duży, a jego lokalizacja bardzo niekorzystna. Dla Kuby stopniowo kończą się możliwości leczenia w Polsce.

Rodzina postanowiła nie czekać aż będzie za późno, aż lekarze powiedzą, że to koniec, DSC02360że niestety nie udało się uratować dziecka. Dziecko bardzo brutalnie doświadczone w swoim krótkim życiu przez los. Rodzina jest w trakcie bardzo kosztownych konsultacji za granicą w Stanach, Niemczech i Francji. Jedna konsultacja w klinice w Stanach to koszt 3000-6000 dolarów, jeżeli syn zostanie zakwalifikowany do leczenia będzie ono bardzo kosztowne i niewątpliwie będzie przekraczało możliwości finansowe rodziny.

Kubuś to bardzo pogodny, wesoły i otwarty na przeciwności jaki zgotował mu los, mały człowiek, kocha śpiewać, biegać, skakać, jest wiernym kibicem Legii Warszawa, chciałby grać w piłkę, jeździć na rowerze, bawić się z kolegami, niestety przykuty do szpitalnego łóżka i podłączony do kroplówek z chemioterapią ogląda życie swoich rówieśników ze szpitalnego okna i tęskni – tak bardzo tęskni za normalnym życiem – życiem bez bólu, zastrzyków, kroplówek i izolacji, życiem na jakie zasługuje każde dziecko – pełnym uśmiechu i beztroskich zabaw.

Wierzymy, że dzięki Państwa pomocy niebawem będzie to możliwe. Pomóżmy w gromadzeniu środków potrzebnych na konsultacje, zanim będzie za późno. Nie pozwólmy, aby życie tego chłopca zgasło w wieku ośmiu lat!

Kubuś nagłowek4